ARM BAR to absolutna podstawa w moim arsenale mobilizacyjnym górnej części ciała. Jest jedną z najszybszych i najskuteczniejszych metod na rozluźnienie spiętej klatki piersiowej, barków i odcinka lędźwiowego. Dodatkowo pomaga zmobilizować łopatki.
 
Technika samego ćwiczenia jest bardzo prosta. Przypomina pierwszą fazę tureckiego wstawania, z tym że rękę nieobciążoną ustawiamy przy uchu. Przekładamy nogę tak, by przejść do pozycji praktycznie leżącej na brzuchu. Stopniowo prostujemy obie nogi i ściągamy łopatki, myśląc o tym, aby bark odkleić od ucha. Cały czas obserwujemy ciężar, jednocześnie starając się wykonywać napięcia i rozluźnienia pośladków (doklejamy miednicę do ziemi).
 
 
Wykonujemy około 10 powtórzeń na stronę. Pod odpowiednio dobranym pod nas kettlem (znacznie lżejszym niż przy tureckim wstawaniu - u kobiet 8-12kg, a u mężczyzn 12-20kg będzie wystarczające) możemy dodatkowo wykonać parę wyciśnięć w tej zrotowanej pozycji, co dodatkowo zmobilizuje pracę łopatkek i barków.
 
Aktywne rozciąganie pod ciężarem to jak upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Pomaga rozluźnić to co spięte, a także ułatwia wejść mentalnie w trening.
 
Jakie są wasze ulubione metody mobilizacji obręczy barkowej? Czujecie poprawę przy obecnej rutynie rozgrzewkowej czy może potrzeba Wam urozmaicenia? Kto słyszał o ARM BARZE? :)